97 proc. pacjentów kliniki szpitala MSWiA było przyjmowanych poza kolejką
Kontrola NFZ w klinice Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA wykazała, że 97,1 proc. pacjentów przyjmowano poza kolejką, z pominięciem zasad. Zgodnie z badaniami pacjenci mający skierowanie z gabinetu prywatnego lekarza pracującego w publicznej placówce w 90 proc. przypadków czekają średnio o 20 pr
Streszczenie artykułu (AI)
Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej, Jakub Kosikowski, uważa, że Ministerstwo Zdrowia i prokuratura powinny zająć się sprawą, jeśli ustalenia NFZ się potwierdzą. Kosikowski przekazał, że sprawa trafiła do organów odpowiedzialności zawodowej.
Treść linkowanego artykułu
Kontrola NFZ w klinice Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA wykazała, że 97,1 proc. pacjentów przyjmowano poza kolejką. – Jeżeli ten proceder faktycznie wygląda tak, jak ustalił NFZ, to takimi sprawami powinno się zająć Ministerstwo Zdrowia i prokuratura – mówi Zero.pl rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski.
Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej komentuje publikację Zero.pl (fot. Shutterstock / NIL)
- Kontrola NFZ w klinice Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA wykazała, że 97,1 proc. pacjentów przyjmowano poza kolejką, z pominięciem zasad.
- Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski przekazał, że sprawa trafiła do organów odpowiedzialności zawodowej. Jego zdaniem, jeśli ustalenia się potwierdzą, powinny zająć się nią resort zdrowia i prokuratura.
- Ministerstwo ma narzędzia do tego, żeby takie rzeczy weryfikować i wyjaśniać. NFZ w czasie rzeczywistym widzi e-skierowania – zauważa Kosikowski.
Na tym nie koniec. "Kontrola potwierdziła też, że przez lata funkcjonował system, w którym pacjenci byli zmuszani do wpłat na fundację przyszpitalną" – ustalili Patryk Słowik i Jakub Styczyński.
Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej dla Zero.pl: Ministerstwo ma narzędzia
Publikacja . W rozmowie z Zero.pl odniósł się do niej także Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej i współpracownik Kanału Zero, który poinformował, że artykuł został przesłany do odpowiednich organów odpowiedzialności zawodowej.spotkała się ze stanowczą reakcją polityków
ReklamaReklama– Jeżeli ten proceder faktycznie wygląda tak, jak ustalił NFZ, to – mówi nam Kosikowski.takimi sprawami powinno się zająć Ministerstwo Zdrowia i prokuratura
Zdaniem rzecznika NIL . Pytany o to, w jaki sposób należy to zrobić, odpowiada: – W najprostszy. Po prostu porównywać, czy pacjent z prywatnego gabinetu nie jest przyjmowany szybciej niż pacjent z NFZ z tym samym rozpoznaniem i stanem. Jeżeli jest istotnie szybciej, to powinna być wszczęta kontrola. NFZ ma narzędzia i kary, by to egzekwować i w razie czego uniemożliwić taki proceder.powinno się czym prędzej rozwiązać opisany problem
– . NFZ w czasie rzeczywistym widzi e-skierowania. Wystarczy je podzielić na cztery grupy: publiczne i prywatne, pilne i niepilne. Jeżeli skierowania prywatne różnią się znacznie od skierowań publicznych, to jest to wystarczający punkt zaczepienia do kontroli. Co to jest za problem, żeby zrobić kwerendę, która będzie pokazywała nieprawidłowości? – pyta Kosikowski.Ministerstwo ma narzędzia do tego, żeby takie rzeczy weryfikować i wyjaśniać
Szokująca skala przyjmowania poza kolejkami. Kosikowski: Nie ma politycznego zainteresowania
Zgodnie z badaniami pacjenci mający skierowanie z gabinetu prywatnego lekarza pracującego w publicznej placówce w 90 proc. przypadków . – Nie ma politycznego zainteresowania, żeby ten problem rozwiązać, bo on nie dotyczy tylko i wyłącznie pacjentów przyjmowanych prywatnie, ale również pacjentów przyjmowanych po znajomości – komentuje rzecznik NIL.czekają średnio o 20 proc. krócej na zabiegi
ReklamaReklama– Znowelizowany w zeszłym roku Kodeks Etyki Lekarskiej mówi wprost, że , czyli stan tych pacjentów i pilność interwencji, a nie to czyimi są znajomymi albo czy byli na prywatnej wizycie – zaznacza.jedynym kryterium kolejności przyjmowania pacjentów powinno być kryterium medyczne
I dodaje: – Niestety w systemie, w którym ze względu na brak wystarczającego finansowania publicznej ochrony zdrowia musimy limitować dostęp do leczenia, a to, że potrzeby są większe, niż możliwość ich zapewnienia, kusi, żeby móc te "bilety do leczenia przez NFZ" przyznawać kryteriami niezwiązanymi z medycyną.